Wesele w Przedborowie

Joasia i Maciej | Wesele w Przedborowie

No to dzisiaj inna historia..

Ślub Joasi i Macieja, wszystko zaczęło się pod Ostrowem, tu nie było przypadków. Pomimo że każdy szczegół był dokładnie zaplanowany to oni skupieni byli raczej na najbliższych którzy tego dnia byli z nimi.
Zajeżdżając na miejsce zostaliśmy przywitani otwartymi ramionami przez Maćka, zupełnie tak jakbyśmy byli tego dnia ważnymi gośćmi. Maciej witał tak wszystkich, każdy od progu wiedział, że jest wśród swoich.
Po jakimś czasie mogliśmy odwiedzić Joasie, w trakcie jej przygotowań. Tam może było trochę chaosu, ale takiego babskiego, z miłością w hałasie i śmiechem na całego. Wiedzieliśmy, że nie będzie nudno.
Samo miejsce to Ośrodek Szkoleniowo-Wypoczynkowy PASCHA czyli wesele w Przedborowie.

Druhny w jednolitych kieckach, to robi wrażenie. Męskie towarzystwo też nie odstawało. Wszystko z klasą i dużym wow! Tego dnia pojawiło się sporo emocji.

Na plener daliśmy sobie trochę czasu, bez pośpiechu wróciliśmy do planowania jesienią. Zazwyczaj takie plenery kojarzą się z krótszym dniem i niższą temperaturą, co czasem nie wpływa dobrze na komfort.
Postanowiliśmy to jednak wykorzystać. Pomysł narodził się dość szybko i dzięki Slowhop.com znaleźliśmy piękną samotnie, w środku Puszczy Noteckiej.  Miejsce nazywa się Brzozówka i cudnie nadaję się do spędzenia romantycznego weekendu z dala od miasta i obowiązków. W ten sposób plener zrobiliśmy w klimacie domowego kominka i dobrego wina.

Na koniec wszystko zamknęliśmy w albumach, które też pewnie sprawiły dużo radości rodzicom jako prezent. Ponieważ miałem je u siebie tylko przez chwilę, poniżej mogę Wam pokazać jak wyglądały. Mam nadzieję będą Was cieszyć latami.

Suknie druhen i kolor okładki nie były przypadkowe 😉

A jak już jesteśmy po filmie, zapraszam Was też do zakładki gdzie jest ich więcej
wojciechkozlowski.com/filmy/


Wesele Klaudii i Karola w Bagatelce

Krótka historia o tych dwoje, którym humor i luz pomógł opowiedzieć piękną historię..
To dobry przykład jak ważny jest kontakt między nami w dniu Waszego ślubu, odpowiednie zrozumienie i swoboda Waszych emocji i zachować w Waszym dniu.
W trakcie oglądania można nucić!

A zaczęło się tak!

I tak właśnie minęło wesele! W Centrum Rekreacyjno-Hotelowym Bagatelka. Było pięknie, było radośnie, nie chciało się wychodzić..

Czas przyszedł na plener. Na planowany termin zapowiada się deszcz! Trochę jak z filmu.
Raczej moje zdjęcia plenerowe kojarzone są z naturą, spacerem w lesie, na szlaku w górach, pod gołym niebem generalnie!

Tym razem przywitał nas Zamek w Gołuchowie. Nieczęsto zdarza mi się robić sesję w pomieszczeniach, ale jeśli same w sobie są piękne, a światło wykonuje większość pracy(ah!).
Już sam nie pamiętam czy Klaudia czy Karol na piękny uśmiech załatwili nam trochę intymności wewnątrz, ale to było to.


Marta & Rico - niesamowita sesja na Majorce

Przygoda z Martą i Rico zaczęła się od dobrej kawy w centrum Poznania.

Marta z miłości do Majorki, no i z miłości do Rico przeprowadziła swój świat na hiszpańską wyspę. Już przy trzecim łyku kawy wygadali się, że chcieliby żebym odwiedził ich po ślubie i tam dokończył opowiadanie historii o ich ślubie. No i tak sie stało, przywitało mnie lotnisko w Palma De Mallorca.

Czy trzeba było mnie długo namawiać ?

No właśnie

Ślub i wesele odbyło się w Rydzynie, a Rydzyna to piękne miejsce kawałek od Leszna. Ceremonia w pięknym kościele św. Stanisława Biskupa, a przygotowania i wesele w Zamku w Rydzynie. Miejsce było tak piękne, że mocno ubolewałem, że muszę zająć się tylko filmem i nie mam czasu zrobić zdjęć.

Śluby w których przeplatają się tradycje polskie i te przywiezione ze świata zawsze wnoszą niesamowite doświadczenia w moje życie. Współpraca z inną kulturą jest niezwykle ciekawa.


zimne ognie wesele

Natalia i Bartek | Wesele w Górze

Z Natalią i Bartkiem poznałem się rok przed ich ślubem. Na kilka miesięcy przed wielkim dniem zaczęliśmy wspólnie planować sesję narzeczeńską. Był chyba kwiecień, a pogoda była serio przyjemna, żaden kierunek nie wydawał się straszny.

Im bliżej majówki, bo na ten czas zaplanowany był nasz wyjazd, prognoza delikatnie planowała się pogorszyć.
Delikatnie to jednak DELIKATNIE powiedziane.

5 maj, wczesnoranna godzina, pobudka, kawa w termos i wyjazd z Poznania w południowym kierunku.
Wyjeżdżając z Wałbrzycha w kierunku granicy Czeskiej zaczęło się już rozjaśniać, a my zaczęliśmy zauważać śnieg na poboczu, zdecydowanie musieliśmy przełamać to atmosferą!

Ślub Natalii i Bartka odbył się pod Lesznem, to było wesele w Górze, przesłodkie miejsce! – Tak, była tam kiedyś góra cukru.

Jak może wyglądać wesele Policjantki i Strażaka ?
No na pewno jest ogień !!

Krótki czas po weselu udało nam się zorganizować sesje plenerową, jakżeby inaczej, znów pojechaliśmy w góry. Tym razem Karpacz.

Trochę wspinaczki, sprzęt na plecach, suknia i gartnitur bezpiecznie spakowane, wchodzimy na Samotnie.
Kiedy dotarliśmy, zbliżała się pora zachodu, szybka zmiana outfitu i szukamy odpowiedniego kierunku. Musieliśmy zostawić coś na wschód. Noc mieliśmy perfekcyjną, ani jednej chmury, a na niebie mnóstwo gwiazd. Nie było sensu siedzieć w schronisku.