Z Natalią i Bartkiem poznałem się rok przed ich ślubem. Na kilka miesięcy przed wielkim dniem zaczęliśmy wspólnie planować sesję narzeczeńską. Był chyba kwiecień, a pogoda była serio przyjemna, żaden kierunek nie wydawał się straszny.

Im bliżej majówki, bo na ten czas zaplanowany był nasz wyjazd, prognoza delikatnie planowała się pogorszyć.
Delikatnie to jednak DELIKATNIE powiedziane.

5 maj, wczesnoranna godzina, pobudka, kawa w termos i wyjazd z Poznania w południowym kierunku.
Wyjeżdżając z Wałbrzycha w kierunku granicy Czeskiej zaczęło się już rozjaśniać, a my zaczęliśmy zauważać śnieg na poboczu, zdecydowanie musieliśmy przełamać to atmosferą!

Ślub Natalii i Bartka odbył się pod Lesznem, to było wesele w Górze, przesłodkie miejsce! – Tak, była tam kiedyś góra cukru.

Jak może wyglądać wesele Policjantki i Strażaka ?
No na pewno jest ogień !!

Krótki czas po weselu udało nam się zorganizować sesje plenerową, jakżeby inaczej, znów pojechaliśmy w góry. Tym razem Karpacz.

Trochę wspinaczki, sprzęt na plecach, suknia i gartnitur bezpiecznie spakowane, wchodzimy na Samotnie.
Kiedy dotarliśmy, zbliżała się pora zachodu, szybka zmiana outfitu i szukamy odpowiedniego kierunku. Musieliśmy zostawić coś na wschód. Noc mieliśmy perfekcyjną, ani jednej chmury, a na niebie mnóstwo gwiazd. Nie było sensu siedzieć w schronisku.